á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
Ile myśli, spostrzeżeń, emocji i wzruszeń, zżymań też.
Piękno i wielkość tej literatury tkwią w szczegółach, w dbałości o detale i w budowaniu scenerii.
Czegóż w tym arcydziele nie ma! Toż to synkretyzm w swojej klasycznej postaci. Jest wielka historia i jej wielcy bohaterowie, (...) poruszone są problemy społeczne, ideowo-filozoficzne i obyczajowe, i wtedy na tym wielobarwnym tle jawi się cała paleta różnobarwnych postaci, ich charakterów, postaw i poczynań. Rozdział o kanalizacji Paryża brzmiał jak reportaż, a znowu rozprawa o wprowadzeniu żargonu do literatury, jak językoznawczy referat. Szczegółowa historia i dzieje klasztoru Petit Picpus wspaniale nałożyły się na opowieść o klasztorze w La Ràpita z „Agonii dźwięków”, czytanej przeze mnie, przez przypadek, równolegle.
We wczesnej młodości te filozoficzne i społeczno-historyczne wtręty czytałam jak za karę, bo ciekawiły mnie przede wszystkim losy głównych bohaterów, teraz jednak doceniłam właśnie te odautorskie rozważania.
Moją ulubioną postacią zdecydowanie jest Gavroche. Mimo że jego dobroć i szczerość intencji, dodatkowo skontrastowane z zachowaniem ojca i matki, są mocno wyidealizowane, to jednocześnie są bardzo budujące i wzruszające.
Uwielbiam właścicielkę szynku „Korynt” – kobietę z brodą i jej pomocnice, które niestety, mimo że brzydkie, nie mogły brzydotą przewyższyć chlebodawczyni.
Naprawdę warto było, po tych ponad dwudziestu latach, wrócić do „Nędzników”.
Partykuła „bądź co bądź” jeszcze długo będzie przywodzić mi na myśl to dzieło Hugo. Tłumaczka była chyba jej fanką.
I jeszcze na koniec konkluzja: czy Paryż, czy Warszawa, czy XIX, czy XX wiek, nastroje powstańców zawsze te same.